Ospiarze, zaraza, mistrz

IMG_20160820_210656

Powyższy fragment jakby żywcem wyjęty z horroru o zombie albo thrillera medycznego, a to przecież literatura faktu najwyższych lotów, historia prawdziwa, która wydarzyła się 53 lata temu.

„Był poczatek lipca 1963 roku, tak upalny, jak zdarzało się to wówczas, gdy stary porządek panował również wśród pór roku”.

Miejsce akcji: Wrocław.

Czas: lipiec-wrzesień 1963 r.

Występują: mieszkańcy Wrocławia i okolic, służby sanitarne, lekarze przedstawiciele władzy.

W roli głównej: Variola vera. Ospa prawdziwa. Czarna ospa.

Zaraza.

IMG_20160731_190314

Znakomita książka Jerzego Ambroziewicza została wznowiona w Wydawnictwie Dowody na Istnienie w serii Faktyczny Dom Kultury.

Pierwszy raz czytałam fragmenty tego reportażu w „100/XX+50. Antologii polskiego reportażu” (Tom 3, str. 455). Wcześniej widziałam film Romana Załuskiego z 1971 roku.

Reportaż i film opowiadają o epidemii ospy prawdziwej, zwanej czarną ospą, która wybuchła we Wrocławiu i o tym, jak poradziły sobie z tym odpowiedzialne władze i ludzie. Ale przede wszystkim jest to genialnie skonstruowana opowieść o ludziach i tym, jak dwumiesięczna izolacja, poczucie zagrożenia i wielkiej niewiadomej, zmienia stosunki między nimi i ich samych. Gdy najpierw pojawia się strach i rozpacz, później swoiste „ograniczenie wolności”, a w takiej sytuacji nie każdy zachowuje się szlachetnie.

Mariusz Szczygieł, w komentarzu do „Zarazy” zamieszczonej w Antologii, napisał:

„ Od razu widać, że to reporter typu amerykańskiego, o rozmachu Normana Mailera (…) Ambroziewiczowi zdarzenia ułożyły się w reporterską wersję Dżumy. Genialnie wiązał ze sobą epizody”.

Tekst się nic nie zestarzał – czyta się go z napięciem, mimo że doskonale znamy zakończenie. Może dlatego, że to nie jest klasyczny reportaż, tylko powieść reporterska. Jest dramatyzm i groteska, kalejdoskop postaw i charakterów, portret indywidualny i zbiorowy wrocławskiej społeczności a także, jakby nie było, obraz epoki.

Zaczyna się od opisu leniwego, upalnego dnia w rozgrzanym słońcem mieście a potem niespodziewanie w ten niemal sielski obrazek wdziera się śmierć po raz pierwszy. Ambroziewicz z wprawą mistrza w budowaniu napięcia i przedstawieniu faktów, oddaje głos swoim bohaterom. Przeprowadził setki rozmów z uczestnikami wydarzeń, przeczytał dokumentację, wycinki prasowe i na ich bazie stworzył realistyczny obraz zdarzeń, gdy przeciwnik atakuje znienacka, jest groźny, trudny do okiełznania. Czarna ospa bowiem jest pierwszoplanową bohaterką tej opowieści od początku do końca. Autor zaś perfekcyjnie oddał atmosferę niepokoju, wypierania faktów, związanych z podejrzeniem choroby, chaosu towarzyszącego tworzeniu izolatoriów. To historia jak z kryminału lub thrillera, utrzymująca czytelnika w napięciu, ale też przełamana ironią czy groteską, np. gdy autor opisuje typowe, „betonowe” podejście towarzyszy partyjnych do całej sprawy, czy wtedy, gdy przywołuje reakcje mieszkańców wsi, w której powstawały izolatoria lub niektórych pensjonariuszy, traktujących pobyt w odosobnieniu jak wczasy. Czarna to jednak groteska, bo śmierć zbiera swoje żniwo.

Reportaż Jerzego Ambroziewicza to nie zwykły zapis zdarzeń. Autor pokazuje miasto w obliczu śmiertelnego zagrożenia, ludzi, ich rozmaite reakcje na potrzebę izolacji. Pokazuje determinację lekarzy, ich podwójną walkę – ze skutkami epidemii i ze swoimi przełożonymi i przedstawicielami władzy, którym nie po drodze było z nagłośnieniem informacji o zarazie, zamknięciem miasta, odwołaniem imprez masowych. Wszak to był 22 lipca, najważniejsze święto komunistycznej władzy. Ambroziewicz pisze o strachu i odwadze, poświęceniu i tuszowaniu sprawy, bo przecież w socjalistycznym kraju zarazy być nie mogło! Jedni chcą całą sprawę tuszować, by informacje nie wyciekły, inni w tym czasie, z narażeniem swojego życia, próbują odtworzyć łańcuch epidemiologiczny, szukając pierwszego ogniwa, osoby, od której zaraza się zaczęła.

„Zaraza” jest dynamicznie opowiedzianą historią walki z czasem i biurokracją ,świadectwem tego, że ekstremalne sytuacje zmieniają nie tylko charaktery ale też hierarchię ważności. I podczas gdy minister będzie stał w bezpiecznej odległości i znikał z terenu wizytowanego izolatorium błyskawicznie, zwykła salowa czy stróż staną się osobami najważniejszymi w tej hierarchii.

„W namiocie tuż za murkiem, przy bramie na trawniku dzień i noc koczował pan Jasio. On był też pierwszym dyrektorem, drugim była doktor Surowcowa”.

„Maria Gałka, młoda kobieta (…), o niej pomyślał inspekcyjny. Zszedł na dół, niepewny, jak przyjmie to, co miał jej do powiedzenia. Nie wiedział też, jak należy to zrobić.

– Marysiu – od tej chwili jest pani najważniejszą osobą w pogotowiu. Wazniejszą od pielęgniarek i lekarzy, dyrektora, mnie. Nie ma tak ważnej osoby jak pani”.

Co miała robić? Miała w bramie do pogotowia zatrzymywać każdego, przeprowadzać wywiad i dokonywac selekcji, kto może wejść, u kogo jest podejrzenie ospy. Wszystko po to, by nie rozprzestrzeniać potencjalnego zagrożenia zarażeniem i uchronić stację pogotowia i nielicznych już lekarzy od kwarantanny.

Walka z czarną ospą to początkowy chaos organizacyjny i totalny brak informacji.

„Pierwszy dłuższy i poważniejszy artykuł o sytuacji na froncie walki z ospą ukazał się we Wrocławiu po dziesięciu dniach od jego napisania. Sztab bowiem uznał za konieczne wystąpić w roli pierwszego cenzora. Kilka głów pochyliło się nad każdym zdaniem przeznaczonym do druku i kilka piór grzebało w każdym maszynopisie dziennikarskim. Chodziło o to, by słowo było odpowiedzialne”.

Jest ironia, ale jest też uznanie, że po początkowym chaosie, w obliczu śmiertelnego zagrożenia, strachu, biurokracji, wszystko zaczęło jednak działać sprawnie, chorobę udało się opanować i „19 września 1963 roku ukazał się komunikat ogłaszający Wrocław miastem wolnym od ospy”.

„Zaraza” skłania do refleksji – jak dziś byśmy zareagowali w obliczu niebezpieczeństwa choroby siejącej ogromne i błyskawiczne spustoszenie? I nie tylko epidemii, ale każdego ekstremalnego wydarzenia, o którym trzeba poinformować mieszkańców tak, by nie budzic paniki a jednak wymusić bezpieczeństwo i podporządkowanie.

„Zaraza”, Jerzy Ambroziewicz, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, seria Faktyczny Dom Kultury, Warszawa 2016.

Reklamy