Fatum i furia

Małżeństwo, jedność złożona z pojedynczych elementów. Lotto – głośny i roztaczający wokół blask, Mathilde – cicha i czujna. Można by uwierzyć, że to on był lepszą połową, że to on nadawał ton”.

Groff_Fatum_i_furia_popr3_3DSłownik Języka Polskiego:

Fatum to:

  • przeznaczenie, los, nieunikniona konieczność;

  • przekleństwo, nieszczęście.

Furia to:

– napad gniewu, złości
– szał jako objaw niektórych psychoz
– rzymska bogini zemsty.

Kiedy spotkają się więc przeznaczenie, gniew i zemsta, to mieszanka wybuchowa gotowa.

A raczej bomba z opóźnionym zapłonem, jak w przypadku pary Lancelot i Mathilde, bohaterów powieści Lauren Groff.

To wciągająca opowieść małżeńska o tym, że żyli ze sobą wcale nie długo ale czy na pewno szczęśliwie?

Lauren Groff, amerykańska pisarka, opowieść małżeńską rozpisała na dwa głosy. Z perspektywy Jego – niespełnionego aktora, spadkobiercy wielkiego majątku po właścicielu wytwórni wód mineralnych, ale będącego bez pieniędzy, bo tych matka postanowiła mu nie dać, gdyż ożenił się z niewłaściwą dziewczyną. Lancelot, zwany Lotto, to niespełniony aktor, ale za to bardzo popularny, genialny dramaturg, odnoszący oszałamiające sukcesy w teatrze. Poznajemy historię jego życia, szczęśliwego dzieciństwa, przerwanego niespodziewaną śmiercią ojca, trudny okres szkoły średniej i studiów. Jego fascynacje, upadki i szczęśliwe zakończenia. Wysoki, pryszczaty, niezgrabny – miał każdą dziewczynę, którą chciał – tak działa magia wielkich pieniędzy. Gdy zobaczył Ją – w ułamku sekundy postanowił, że zostaną małżeństwem.

Ona, Mathilde – piękna, tajemnicza, subtelna, zmysłowa. Jest jego ostoją, podporą, muzą. Wydaje się całkowicie oddana Lancelotowi. „Wydaje się”, to, jak się okaże, właściwe słowo do podsumowania tej historii.

Rozpędzona, nabuzowana adrenaliną i testosteronem część pierwsza, zatytułowana „Fatum”, to historia życia i małżeństwa Lotto i Mathilde, opowiedziana przez niego.

Znacie ten rodzaj napięcia, które towarzyszy podejrzanej ciszy, spokojowi przed burzą? Taka jest część druga, „Furia”. Zagadkowa, przygniatająca ciężarem odkrywanych tajemnic i mroków, w których prędzej czy później budzą się demony.


Pierwsza warstwa „Fatum i furii” to typowa opowieść o tym, że gdy Jemu się nie wiedzie a ma przy sobie oddaną i kochającą Ją, to w końcu wszystko się poukłada.

Słuchał, jak oddech żony zamienia się w chrapanie, i zastanawiał się, jakim sposobem się tu znalazł. Pijany, samotny, unurzany w poczuciu klęski. Przecież triumf wydawał się pewny. Tymczasem on zmarnował cały swój potencjał (…) Porażka zabija powoli”.

Sukces przyjdzie i to ogromny, a kto za nim stoi, wyjaśni się w drugiej części. To nie jest jednak zwykła, mniej lub bardziej romantyczna czy dramatyczna historia, tylko ciekawe studium ludzkich charakterów, różnic w postrzeganiu świata i mówieniu często dwoma różnymi językami o tym samym. Dwoje ludzi, którzy swój związek budują na niedomówieniach, półprawdach, na kłamstwach lub po prostu nie mówieniu partnerowi wszystkiego. Do tego opowiedziana błyskotliwie, z wieloma „literackimi” wycieczkami. Szekspir gra tu niebanalną rolę, bo Lotto to niespełniony aktor, który od Szekspira właśnie zaczynał. Z kolei jego żona zdaje sobie sprawę, że jest jak Wolumnia, bohaterka „Koriolana”:

Gniew jest mi strawą, chociaż sam mnie trawi”. To ona, władająca żelazną ręką, jest znacznie bardziej interesująca niż Koriolan. Niestety nikt nie przyszedłby na sztukę pod tytułem Wolumnia”.

Próżność i Gniew, Beztroska i Determinacja, Miłość i Oddanie – to mogłyby być inne imiona bohaterów.

To cały ty. Rozpaczliwie zabiegasz o miłość obcych. Chcesz, by cię dostrzeżono” – Mathilde wysyła mężowi słowa ostre jak sztylety, ale on w swej próżności nie dostrzega ich znaczenia i prawdy o sobie:

Zawsze wygrywasz, ostatecznie zawsze twoje jest na wierzchu. Zawsze ktoś lub coś się tobą zaopiekuje. To wkurzające”.

Fatum i furia” to jednak, wbrew pozorom, historia dwojga ludzi bardzo sobie bliskich, uzupełniających się w swych niedoskonałościach. „Zbudowali swój bardo intymny, mocny związek na tym, czego się nie mówi, co należy ukrywać. Często odsłonięcie prawdy jest dla związku zabójcze, dlatego myślę, że to powieść łącząca w sobie wiele książek. Jest opowieścią o związku dwojga ludzi, ale opowiedzianą w taki sposób, że łączą się w ich losach losy wielu innych osób, całych krain, wielkich postaci a także historia dramatu” – mówił tłumacz książki Mateusz Borowski.

To nie wielkie, przełomowe wydarzenia, ale błaha codzienność stanowi treść życia. Setki razy pracowała w ogródku, każde wbicie łopaty w ziemię dostarczało jej satysfakcji, bardzo często właśnie ta czynność, nacisk i rozluźnienie, i intensywny zapach ziemi sprawiały, że odnajdywał ciepło w domu z wiśniowym sadem. Albo to: każdego dnia budzili się z mężem w tym samym miejscu, on przynosił jej do łóżka kawę, w której wirowała jeszcze śmietanka. Jak łatwo nie docenić tych drobnych uprzejmości. On przed wyjściem całował ją w czoło, a ona czuła, że w jej wnętrzu coś wychodzi mu na spotkanie. To właśnie takie krótkie chwile intymności budują małżeństwo, a nie ceremonie, przyjęcia, premiery, święta i efektowne skoki w bok”.

„Fatum i furia”, Lauren Groff, tłumaczenie Mateusz Borowski, Wydawnictwo ZNAK, Kraków, 2016

Reklamy