Niech ktoś wyjmie ze mnie to straszne coś…

Szare domy z betonu, odrapane kamienice, batoniki Mars w sklepie osiedlowym, magiel, cukiernia, smutne, jednopokojowe mieszkanie oczytanego alkoholika i mieszkanie ze wspólnym przedpokojem dla dwóch rodzin. W takiej scenerii rozgrywa się dramat bohaterów książki Łukasza Orbitowskiego „Inna dusza”.

ID_okł.PP

Kanwą powieści jest brutalne morderstwo sprzed ponad dwudziestu lat, którego w Bydgoszczy dokonał młody człowiek, zabijając swojego małoletniego kuzyna i nastoletnią sąsiadkę. Historię prawdziwą Orbitowski wykorzystał jednak przede wszystkim po to, by opowiedzieć o ludziach początku lat 90 i ich (nie)umiejętności odnajdywania się w nowej rzeczywistości po transformacji gospodarczej. Próbuje też pokazać, co wyzwala w ludziach zło.

Ja sobie myslę, że w każdym drzemie coś takiego, tylko w jednym się budzi, a w drugim nie budzi i tyle (…) Inna dusza się budzi. A może diabeł. Chętka, by zabić, i już”.

Świat widzimy naprzemiennie oczami dwóch bohaterów. Jednym jest Krzysiek Hoppe. Syn alkoholika i zahukanej, depresyjnej matki. Mieszkają w nędznym, jednopokojowym mieszkaniu, co i rusz dewastowanym przez tatusia, gdy wpadał w ciągi alkoholowe. Gdy nie pił, był pełen pokory, wyrzutów sumienia i obietnic, że już teraz będzie dobrze. „Moje życie to karawan nerwowego sprzątania i ponownego zalegania w gnoju, wieczny powrót gówna, stajnia Augiasza, do której nie przyszedł Herkules”– mówi gorzko kilkunastoletni Krzysiek, który jest najbardziej dojrzałym członkiem rodziny, taszczącym pijanego ojca do domu, dbającym o porządek, próbującym zarobić na wymarzony rower myciem szyb w samochodach. Pamiętacie te natrętne dzieciaki przed laty, które atakowały kierowców na każdym większym skrzyżowaniu? Znak czasów, znak lat 90, jeden z wielu, które przypomina w powieści Łukasz Orbitowski. Raczkujący prywatny biznes, sklepy pełne produktów, na które niestety tym razem nie wszystkich stać. I postępujące bezrobocie, z którym trzeba się było zmierzyć, ale które stawało się też usprawiedliwieniem upadku moralnego. Krzysiek zaprzyjaźnia się z nieco starszym od siebie Jędrkiem, uczniem zawodówki, mającym szansę odnieść sukces jako cukiernik. Jest jeszcze Darek, drobny, niepozorny chłopak, zarabiający na kosmetyki dla ukochanej siostry myciem szyb albo dwuznacznymi kontaktami z Wesołym Fido, pakujący na siłowni, by choć trochę poprawić swoja mierną muskulaturę i wątłe ego. Ta trójka wydaje się być dobrymi kumplami, jeżdżą na rowerach za miasto, słuchają muzyki, włóczą się po osiedlu, graja na flipperach. Typowe nastolatki ?

Nie do końca. Bo dobro i zło to często dwa oblicza jednej osoby.

Inna dusza” to świetna książka, obnażająca ze szczegółami siermiężność lat dziewięćdziesiątych, gdy z jednej strony półki w sklepach były pełne, runął komunizm, z drugiej strony jednak społeczeństwo mentalnie nie nadążało za tymi zmianami. Orbitowski obnaża kompleksy mieszkańców prowincji ale i pokazuje dwoistość ludzkiej natury i mechanizmy, którymi karmi się bezradność, niedojrzałość emocjonalna, zło, okrucieństwo.

Powieściowy Jędrek jest częściowo wzorowany na chłopaku z Bydgoszczy, który dokonał dwóch zbrodni bez żadnego motywu. Co się w nim kotłowało, co go popchnęło do takiego okrucieństwa?

Jędrek to chłopak z tzw. dobrego domu. Kochająca matka i ojciec, który stara się trzymać syna silną ręką, ale ten coraz bardziej mu się wymyka. Najpierw, zamiast dobrego liceum i studiów, wybiera zawodówkę, potem ucieka z domu, wreszcie wstępuje do Legii Cudzoziemskiej.

A gdzieś tam w zakamarkach jego duszy rodzi się zło, przemożna chęć zadania cierpienia, fascynacja tym, że odebranie życia jest tak proste. I tak niewiele emocji temu towarzyszy. Takie są też opisy zbrodni popełnionych przez Jędrka. Ściśle zaplanowane, z matematyczną precyzją, dokonane z zimną krwią na bliskich mu przecież osobach. Zabija, a potem jak gdyby nic, oferuje swoją pomoc zrozpaczonym rodzinom, jest czuły, współczujący, ale też sprawia wrażenie, jakby chciał zająć miejsce zamordowanego przez siebie chłopaka w życiu jego bliskich.

Portret Jędrka, stworzony przez Orbitowskiego wcale nie jest jednak jednoznaczny. Jędrek to sympatyczny chłopak, uczynny, życzliwy, ale szalenie pogubiony..

Czy wiecznie niezadowolony, narzucający swoje zdanie ojciec Jędrka , mógł się przyczynić do tego, co się z chłopakiem stało?

(…) czasem bywa i tak, że bym wolał, żeby mnie sprał czy coś. Nie masz czasem tak, że ktoś jest taki, rozumiesz, na maksa obcy, jak mur albo Chińczyk? Tak bardzo, kurwa, obcy, że nie dajesz rady o nim cokolwiek powiedzieć? (…) I ciągle czegoś chce, i zawsze coś mu nie leży, takiemu po prostu nie dogodzisz. Wie najlepiej i cześć (…)

I to siedzi we mnie, i siedzi, i puścić nie może, a ja bym chciał, żeby ktoś mnie zabrał i wyleczył. Niech wyjmie ze mnie to straszne coś.”

Młody chłopak, który walczy ze swoją ciemną, mroczną stroną, z demonami, które nim zawładnęły?

Ale są chyba inne duchy, wiesz, takie, co żyją w człowieku obok tych naszych dusz, zwyczajnych. I czegoś tam sobie chcą. Niektóre są ciche, inne głośne. Wrzeszczą, hałasują. To jest nie do wytrzymania. Znaczy, tak mi się wydaje, że z takim duchem w środku strasznie ciężko żyć, zwłaszcza jak on chce czegoś, na co ty nie masz ochoty”.

A może jednak zwykły potwór, który swoje nudne życie chce urozmaicić odrobiną szaleństwa, skrajnych doznań? Dlatego tak ważny w konstrukcji powieści jest ten drugi narrator, słaby, skopany mocno przez życie Krzysiek. Nastolatek, który żyje z ciągłym poczuciem wstydu, w biedzie, marzący o wolności, o tym, by mieć siłę, uwolnić się od tego życia. Nadchodzi bowiem taki moment, że gdzieś głęboko i w nim mordercze myśli się pojawiają.

Jędruś! Zabiłbyś tych troje? Wiem, że tak. Dlatego lepiej byłoby, gdybyś zamordował kogoś bardzo złego. Zrobiłbyś wtedy dobry uczynek. Twój nóż, zamiast niszczyć, posłuży do naprawienia świata. Czubkiem noża wydłubiesz brud z jątrzącej się rany (…)”.

Dlatego też powieść „Inna dusza” wymyka się prostym schematom. Nie jest czystym kryminałem, nie jest też reportażem o zbrodni. Jest opowieścią o fascynacji złem, o polskiej codzienności, o niedoskonałościach rodziny. To trzymająca w napięciu, głęboko poruszająca proza, która „przynosi świetne studium psychiki nastoletniego mordercy i osób z jego otoczenia, a także zawiera wiarygodny obraz Polski doby przełomu ustrojowego” . To słowa Dariusza Nowackiego, uzasadniające nominacje dla Orbitowskiego do Paszportu Polityki.

W styczniu tego roku Łukasz Orbitowski odebrał z rąk Szczepana Twardocha Paszport Polityki 2015 a w uzasadnieniu napisano: „To doskonałe połączenie powieści inicjacyjnej, psychologicznej i obyczajowej, ale i – co tak naprawdę najistotniejsze – precyzyjne, poruszające i zapadające w pamięć studium zła”.

W wywiadzie dla książki.wp.pl Łukasz Orbitowski mówił:

Zainteresowała mnie tajemnica zła tkwiąca w człowieku, ale nie próba odpowiedzi na pytanie, co sprawia, że tak czynimy. Zaintrygował mnie czarny punkt tkwiący w niektórych z nas, za sprawą którego w określonych okolicznościach ktoś chwyta za nóż i bez powodu, lub z błahej przyczyny, czyni komuś krzywdę. Moja książka zaczyna się od cytatu z rozdziału o bladym przestępcy z „Tako rzecze Zaratustra” Nietzschego, w którym Nietzsche usiłuje udowodnić, że blady morderca zabił nie dlatego, że chciał coś ukraść. Swoją kradzieżą usprawiedliwiał czystą potrzebę zabijania, która nie ma żadnego innego uzasadnienia. Zainteresowało mnie to jądro ciemności w człowieku”.

(http://ksiazki.wp.pl/tytul,Porno-gry-wideo-i-brutalne-filmy-czynia-nas-nieco-lagodniejszymi-wywiad-z-Lukaszem-Orbitowskim,wid,21298,wywiad.html?ticaid=116f1e)

Więcej o swoich książkach i fascynacjach Łukasz Orbitowski opowie podczas spotkania w Książnicy Płockiej 19 maja o 18.00.

Spotkanie odbędzie się w ramach projektu „Jak dobrze mieć (takiego) sąsiada”, realiowanego przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, oddział w Płocku w partnerstwie z Książnicą Płocką, a dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

19 maja 2016, Książnica Płocka, sla akolumnowa, ul. Kościuszki 6, godz. 18.00, wstęp wolny.

Inna dusza” Łukasz Orbitowski, Wydawnictwo Od Deski Do Deski, Warszawa 2015.

Reklamy