Ravn znów na tropie

Zaginiony - okladka.indd

  Thomas Ravnsholdt, czyli Ravn, były policjant, obecnie okazjonalnie prywatny detektyw, powrócił w kolejnej książce Michaela Katza Krefelda „Zaginiony”. Najchętniej pewnie by się kołysał leniwie na swojej łajbie „Biance”, tkwiącej w basenie portowym duńskiego Christianshavn, popijając piwo i gadając z Moffim, buldogiem angielskim.

  Ale życie się czasami o Ravna upomina – a to w postaci odnalezionego przypadkowo telefonu komórkowego, należącego do jego zamordowanej dwa lata wcześniej żony, a to w postaci agenta nieruchomości, dla którego Ravn staje się jak koszmarny sen, bo wciąż odrzuca kolejnych klientów na mieszkanie, które dzielił z Evą, a to wreszcie w postaci „szczupłej kobiety przed czterdziestką”, która od kilku dni parkuje po drugiej stronie ulicy w szarym fiacie 500 z rozsuwanym bordowym dachem.

  No cóż, mieszkanie uda się wreszcie sprzedać, ale to wcale nie oznacza, że Ravn może wreszcie uwolnić się od przeszłości i iść dalej, zamknąć etap żałoby. Tym bardziej, że w telefonie Evy znalazł sporo jednoznacznych SMS-ów, świadczących o tym, że miała romans.

  A nieznajoma, gdy już wreszcie się przedstawi, na tyle zaintryguje detektywa, że ruszy on swoje cztery litery z łajby i wyjedzie do Berlina, by szukać jej zaginionego brata.

  Mogens, 42-letni księgowy, cichy, nieśmiały, samotny, pewnego dnia, realizując misternie przygotowany plan, okrada swoją firmę i wyrusza do Berlina, gdzie ślad po nim ginie. W Danii rozpoczyna się śledztwo, ale po pół roku nadal nic nie wiadomo, ani gdzie Mogens jest, ani co się stało z pieniędzmi. O pomoc w odnalezieniu brata do Ravna zwraca się Louise. Okazuje się, że Mogens korespondował z jakąś tajemniczą kobietą z Berlina. Jadą tam razem i wkraczają na wojenną ścieżkę z kimś, komu wciąż się wydaje, że służy jakiejś idei, że wymierza sprawiedliwość. Mogens zaś nie był jedynym mężczyzną, jaki w ostatnim czasie zaginął w Niemczech.

  Najnowszy kryminał duńskiego pisarza Michaela Katza Krefelda „Zaginiony” nie jest tak mroczny i psychodeliczny jak „Wykolejony”, o którym nieprzypadkowo pisałam „wstąpił do piekieł, po drodze mu było” https://poczytajprzeczytaj.wordpress.com/2014/09/11/4/

  W „Zaginionym” śledztwo przebiega zdecydowanie spokojniej, co nie oznacza, że się wlecze i nie ma zaskoczeń.

  Ravn i Louise ruszają w Berlinie na poszukiwania zaginionego Mogensa, a ich tropem podąża ktoś, kto uwielbia bawić się w kotka i myszkę. W „Zaginionym” znów mamy opowieść toczącą się w dwóch planach czasowych – współcześnie w 2014 roku i w 1989 w Berlinie, tuż przed upadkiem Muru Berlińskiego. Agenci STASI śmiało i okrutnie poczynają sobie z tymi, którzy „zagrażają komunistycznemu państwu”. Specyfika ich pracy – polowanie na ludzi, tortury fizyczne i psychiczne, zastraszanie, inwigilacja całościowa, obejmująca wszystkich członków rodziny w każdym momencie ich życia – to autor przedstawia z niezwykłą precyzją, budując duszną atmosferę państwa milicyjnego, szpiegującego swoich obywateli. Skazującego ich na śmierć…przez „zapalenie płuc” w wyniku wymyślnych tortur (tzw. waterboarding). Mamy tu historię ściganych i ścigających w tym momencie historii, kiedy już zaczyna się masowa ucieczka agentów z aparatu represji i niszczenie dokumentów zbrodni popełnianych w imieniu komunistycznego państwa, ale wciąż nie brakuje takich, dla których inwigilacja, porwania i wymuszanie zeznań są chlebem powszednim. To, o czym pisze Krefeld, jest skonstruowane tak plastycznie, że mamy wrażenie wstępowania po raz kolejny w świat wszechogarniającego zła. W „Wykolejonym” to był świat handlarzy ludźmi i rodzącej się we wschodniej Europie mafii, w „Zaginionym” niemieckie służby bezpieczeństwa, otoczone złą sławą STASI i oddani sprawie agenci, którzy bez skrupułów służyli komunistycznemu bożkowi władzy. Jak pułkownik Hausser.

Przez dziewięć lat, które Hausser przepracował w wydziale, uczestniczył w ponad stu dochodzeniach, z których więcej niż połowa kończyła się śmiercią podejrzanych (…)

– Kolejne zapalenie płuc?- Macie tam chyba jakąś epidemię”.

  Hausser to oddany służbie funkcjonariusz, który potrafi poświęcić wiele godzin, a nawet miesięcy na „rozpracowanie” podejrzanych, nawet, jeśli będzie to wymagało udawania kogoś innego, preparowania dowodów, czy wreszcie zwykłych tortur. Te zresztą są najbardziej skuteczne. Człowiek postawiony w obliczu bezpośredniego zagrożenia życia, swojego lub swoich bliskich, naprawdę jest bardzo skłonny do współpracy.

  Ale i tak najciekawszą częścią tej roboty może być inwigilacja, nawet, jeśli dotyczy dzieci.

Agenci STASI doskonale wiedzieli, że dzieci były najsłabszym ogniwem, więc wykorzystywali je do wywierania presji na rodziców, albo wręcz do donoszenia na nich. Zdarzało się też, że rodzice wykorzystywali dzieci jako kurierów, kiedy trzeba było przekazać wiadomość komuś, kto na przykład planował ucieczkę. Dlatego agenci STASI śledzili całe rodziny”.

  Michael Katz Krefeld zafascynowany jest historią Europy Wschodniej i upadkiem komunizmu. Uznał więc, że historie czasów przełomu będą dobrym tłem do tworzenia intryg kryminalnych i fabuły rozciągniętej na wiele lat. W jednym z wywiadów mówił:

Zimna Wojna interesowała mnie odkąd pamiętam. Zarówno pod kątem tego, jak dzieli Zachód od Wschodu, jak i jej wpływu na życie zwykłych obywateli. Interesowało mnie życie ludzi w systemach totalitarnych – jak on na nich wpływał. Dlaczego niektórzy stawali się instrumentem reżimu, inni podporządkowywali się zasadom, a jeszcze inny postanawiali się przeciwko nim buntować i z nimi aktywnie walczyć. Lubię czytać i pisać o takich mocno zróżnicowanych ludzkich zachowaniach. Wraz z upadkiem muru nastąpił rozłam w całym społeczeństwie. Cały proces przejścia to było coś bardzo nietypowego i bardzo mnie to wtedy (i teraz) interesuje”.

http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/6270/nowy-prezydent-kryminalow—wywiad-z-michaelem-katzem-krefeldem/2

  Kryminał tak mocno usadowiony w realnej historii wymaga solidnego przygotowania, wertowania setek dokumentów, wielu rozmów ze świadkami wydarzeń i to wszystko robi Krefeld, przystępując do pisania. Dlatego jego historie są wiarygodne a bohaterowie przekonujący. Zresztą w „Zaginionym” wydaje się, że wątek kryminalny, sprawa, którą Ravn bada, jest tylko dodatkiem do głównej opowieści. A ta koncentruje się przede wszystkim na metodach pracy stosowanych przez agentów niemieckiej służby bezpieczeństwa, na tym, do czego zdolny jest człowiek w obliczu zagrożenia. Historie rozpoczynają się w dwóch planach czasowych, by znaleźć punkt wspólny we współczesności. To, co łączy obydwie książki Krefelda, to ta sama duszna, klaustrofobiczna atmosfera, budowanie napięcia, beznadziei, poczucia tego, że nie ma ucieczki, że zło stanie się na pewno.

  Mamy tez wciąż tego samego bohatera, który powracać będzie w kolejnych książkach, ale będzie się też zmieniać. Thomas Ravnsholdt, zwany Ravnem, czyli Krukiem, bo jest bystry i nieodgadniony. Alkoholik w depresji, który rzucił pracę, przez dwa lata po śmierci Evy nie potrafił sobie poradzić ze stratą i poczuciem winy oraz tym, że nie może znaleźć sprawcy tej zbrodni. „Bujał” się więc na swojej łajbie, żyjąc z dawnych oszczędności, albo na krechę i próbując wyjaśnić, co zdarzyło się dwa lata temu. Wątek śmierci Evy będzie wracał w kolejnych częściach. Ta następna w Polsce ukaże się za rok, jej duński tytuł „Sekten”, a pisarz pracuje nad czwartą (wszystkich ma być dziesięć), „bardzo mroczną i dziwną, a Ravn znajdzie się w ogromnym niebezpieczeństwie, kiedy będzie próbował uratować bliską sobie osobę”, jak mówi Krefeld w w/w wywiadzie.

Zaginiony” to mroczna opowieść o niezwykle płynnej i cienkiej granicy pomiędzy wiernością ideałom a szaleństwem. Polecam.

Zaginiony”, Michael Katz Krefeld, tłumaczenie Elżbieta Frątczak-Nowotny, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015.

Reklamy