Fikcja, utopia, życie ? FUTU.RE i ŁZY DIABŁA

Kto chciałby żyć wiecznie…..? 

Nie ma dla nas szansy

Wszystkie decyzje podjęto za nas

Ten świat ma tylko jedną słodką chwilę odłożoną dla nas 

Kto chciałby żyć wiecznie?…

Cytat z piosenki zespołu Queen „Who wants to live forever” dobrze się wpasowuje w tematykę tego wpisu. Będzie bowiem o nieśmiertelności i cenie, jaką za nią trzeba zapłacić, będzie o świecie przyszłości, ale chyba bez przyszłości.

Dziś opowiem wam o książkach „FUTU.RE” Dmitry’ego Glukhovskego i „Łzy Diabła” Magdaleny Kozak. Obie ukazały się w Wydawnictwie Insignis.

 UWAGA !!! O prezentowanych tu książkach usłyszycie tez w audycji „Etażerka w eterze” na http://www.radioplock.eu w środę 8 kwietnia po 18.00 !!! Będą też fragmenty książki „Futu.re” w interpretacji Krzysztofa Banaszyka i KONKURS, w którym do wygrania obydwa tytuły.

***********************************************************************************************************************************************

„FUTU.RE” Dmitry Glukhovsky

107

 

Jaka przyszłość czeka ludzkość w następnych pokoleniach ? Czy człowiekowi uda się pokonać niemożliwe i wynaleźć sposób na nieśmiertelność ? I co wtedy z nadmiernym zaludnieniem planety ?

Zagadka nieśmiertelności jest stara jak świat – człowiek od zawsze poszukiwał i opisywał w baśniach czy ludowych podaniach najróżniejsze eliksiry, wodę życia, cudowne amulety, kamienie filozoficzne, które ocalały od śmierci czy przywracały życie. Dziś w cudowny kamień nikt już nie wierzy, ale w tabletkę szczęścia uwierzyło już wielu. W szczepionkę dającą życie wieczne też pewnie uwierzymy… Bo nieśmiertelność to jest to, o czym marzymy, o czym piszemy książki, kręcimy filmy.

Ale gdy się zastanowić, czy dotychczasowi bohaterowie popkultury, obdarzeni nieśmiertelnością, byli szczęśliwi ? Samotni, obdarzeni misją chronienia niewinnych, albo przerażający w swojej nieposkromionej rządzy życia za wszelką cenę. Jaka jest zatem przyszłość – future, w powieści Glukhovskiego ?

Do tej pory Glukhovsky przedstawiał wizję świata po apokalipsie, po zagładzie nuklearnej  ( „Metro 2033, 2034). „Futu.re” to powieść o świecie przyszłości, w którym panuje wieczna młodość, piękno, zdrowie i nieśmiertelność. Dlaczego więc ten świat jest tak mroczny, zatęchły, zamknięty, mimo, że nie ma granic, wojen ?

Świat ludzi wiecznie młodych i szczęśliwych – brzmi to jak raj. Prawdą jest, że człowiek potrafi dokonać wielu zadziwiających odkryć, stworzyć rzeczy pozornie niemożliwe, oszukać czas, zmysły, przyrodę. Nie umie jednak jednego – zmienić mentalności rasy ludzkiej. Bo w świecie ludzi nieśmiertelnych – jest ich za dużo. Zaczynają się problemy z przeludnieniem, z coraz mniejszymi racjami żywieniowymi. Budzą się złe instynkty i wola walki o przetrwanie. A skoro człowiek jest nieśmiertelny – po co mu autorytety, Bóg i wiara ? A skoro ludzi jest coraz więcej, to zmienia się urbanistyka miast – molochów. Powstają coraz wyższe wieżowce, które kryją w sobie pozostałości dawnego świata : Luwr, Prado, Bazylikę Świętego Piotra…

„Wie­żow­ce są wy­star­cza­ją­co wy­so­kie, by prze­bić się ponad chmu­ry, a ich się­ga­ją­ce głę­bo­ko pod zie­mię ko­rze­nie są jesz­cze dłuż­sze. Chrze­ści­ja­nie prze­ko­nu­ją, że w wie­żow­cu, który wy­bu­do­wa­no na miej­scu Wa­ty­ka­nu, ist­nie­ją windy kur­su­ją­ce do Pie­kła i z po­wro­tem oraz takie, która wiozą bo­go­boj­nych pro­sto do Raju. Tu przy­ci­sną­łem jed­ne­go księ­żul­ka, i spy­ta­łem, po co w tak bez­na­dziej­nej sy­tu­acji dalej tu­ma­nić ludzi. Wci­ska­nie komuś, że dusza jest nie­śmier­tel­na, jest w dzi­siej­szych cza­sach ska­za­ne na po­raż­kę. Prze­cież już od dawna nikt tej duszy nie używa! Chrze­ści­jań­ski raj to za­pew­ne taka sama po­nu­ra dziu­ra, jak Ba­zy­li­ka Świę­te­go Pio­tra: zero ludzi i wszę­dzie na palec gruba war­stwa kurzu. Księ­żu­lo za­czął się mio­tać, za­pisz­czał coś o spo­so­bach na do­tar­cie do ma­so­we­go od­bior­cy – że niby na­le­ży mówić do wier­nych ich ję­zy­kiem. Trze­ba było po­ła­mać palce temu szar­la­ta­no­wi, żeby nie było mu tak łatwo się że­gnać”.

Wydaje się, że parter takiego wieżowca dzielą od szczytu, który jest ponad chmurami i zasłania słońce, całe lata, całe epoki. To świat bez granic, ale i bez przestrzeni zyciowej – na jednego mieszkańca przypada średnio cztery  metró kwadratowe powierzchni mieszkalnej a podstawowym środkiem transportu są windy.

„Winda, po­wta­rzam sobie, to świet­na rzecz. Jest mnó­stwo po­wo­dów, by się nimi za­chwy­cać.

Po­dró­żu­jąc w po­zio­mie, za­wsze wiesz, dokąd tra­fisz.

Prze­miesz­cza­jąc się w pio­nie, mo­żesz zna­leźć się gdzie­kol­wiek.

Kie­run­ki są niby tylko dwa, dół i góra, ale nigdy nie wia­do­mo, co zo­ba­czysz, kiedy drzwi windy się otwo­rzą. Bez­kre­sne biu­ro­we zoo z urzęd­ni­ka­mi w klat­kach, sie­lan­ko­wy pej­zaż z bez­tro­ski­mi pa­stusz­ka­mi, fermy sza­rań­czy, han­gar z sa­mot­ną, zmur­sza­łą ka­te­drą No­tre-Da­me, śmier­dzą­ce slum­sy, w któ­rych na jedną osobę przy­pa­da trzy­dzie­ści cen­ty­me­trów kwa­dra­to­wych po­wierzch­ni miesz­kal­nej, basen na brze­gu Morza Śród­ziem­ne­go czy zwy­kła plą­ta­ni­na cia­snych ko­ry­ta­rzy tech­nicz­nych. Pewne po­zio­my są do­stęp­ne dla wszyst­kich, na in­nych windy nie otwie­ra­ją swo­ich drzwi przy­pad­ko­wym pa­sa­że­rom, o jesz­cze in­nych nie wie nikt oprócz pro­jek­tan­tów wie­żow­ców”

Do jednej z takich wind wsiadamy razem z bohaterem książki Glukhovskiego. Kim jest ? Członkiem Falangi, organizacji Nieśmiertelnych, którzy „czuwają” nad przestrzeganiem reguł życia w tym utopijnym świecie przyszłości. Jedna z nich dotyczy posiadania potomstwa – w przeludnionym społeczeństwie ten przywilej przysługuje tylko wybranym. Kto się wyłamuje – trafia w ręce Nieśmiertelnych. Zostaje zainfekowany wirusem starości a dzieci niezarejestrowane trafiają do specjalnych ośrodków wychowawczych. Tak jak bohater, który był niegdyś dzieckiem z numerem 717.

„- Ni­ko­go nie za­bi­jam.

– A ja sły­sza­łam, że prze­ciw­nie.

– Oni sami do­ko­nu­ją wy­bo­ru. Ja za­wsze po­stę­pu­ję zgod­nie z prze­pi­sa­mi. Oczy­wi­ście, tech­nicz­nie rzecz bio­rąc, to ja…

– Jakie to nudne.

– Nudne?

– My­śla­łam, że jest pan za­bój­cą, a pan jest biu­ro­kra­tą.

Mam ocho­tę ze­rwać z niej ka­pe­lusz i na­wi­nąć sobie jej włosy na pięść.

– Za to teraz pa­trzy pan na mnie jak za­bój­ca. Jest pan pe­wien, że za­wsze po­stę­pu­je zgod­nie z prze­pi­sa­mi?

Zgina jedną nogę w ko­la­nie, cień za­gar­nia wię­cej miej­sca, lej się roz­sze­rza, teraz je­stem na samym jego skra­ju, czuję ssa­nie w sercu, w pier­si mam próż­nię, jesz­cze chwi­la i żebra za­czną łamać się do środ­ka… Jak ta roz­piesz­czo­na nik­czem­na ko­bie­ta robi ze mną coś ta­kie­go?

– Prze­pi­sy zwal­nia­ją z od­po­wie­dzial­no­ści – mówię bez­na­mięt­nie.

– Boi się pan od­po­wie­dzial­no­ści? – pod­no­si brwi. – Czyż­by jed­nak żal panu było wszyst­kich tych bie­da­ków, któ­rych pan…

– Pro­szę po­słu­chać – mówię. – Pew­nie nigdy pani nie przy­szło do głowy, że nie wszy­scy miesz­ka­ją w ta­kich wa­run­kach jak pani? Być może pani nie wie, że czte­ry metry kwa­dra­to­we na osobę to norma nawet na przy­zwo­itych pię­trach? A pa­mię­ta pani, ile kosz­tu­je litr wody? A ile ki­lo­wat ener­gii? Zwy­kli lu­dzie, z krwi i kości, od­po­wie­dzą na te py­ta­nia bez chwi­li za­sta­no­wie­nia. I wszy­scy oni wie­dzą, dla­cze­go woda, ener­gia i prze­strzeń są tyle warte. Przez tych pani bie­da­ków, któ­rzy, jeśli się ich nie upil­nu­je, osta­tecz­nie roz­wa­lą i go­spo­dar­kę, i wie­żow­ce. W tym i pani wieżę z kości sło­nio­wej”. 

Pewnego dnia zostaje zaproszony „na dach”, do luksusowej siedziby jednego z notabli, Schreyera, który proponuje mu awans.

„- W pań­skiej kar­to­te­ce fi­gu­ru­je, że jest pan gor­li­wy i am­bit­ny. Że ma pan od­po­wied­nią mo­ty­wa­cję. Są po­da­ne przy­kła­dy pań­skie­go za­cho­wa­nia pod­czas akcji. Cał­kiem nie­źle się to wszyst­ko przed­sta­wia. Wy­glą­da to tak, jakby cze­ka­ła pana świe­tla­na przy­szłość. Ale jakby utknął pan na szcze­blach służ­bo­wej ka­rie­ry.

Je­stem pewny, że w mojej kar­to­te­ce jest też nie­ma­ło rze­czy, o któ­rych pan Schrey­er woli nie wspo­mi­nać – być może tylko na razie.

– Dla­te­go przy­pusz­czam, że chciał­by pan usły­szeć o awan­sie.

Gryzę się w po­li­czek; mil­czę, sta­ra­jąc się nie zdra­dzić.

– A po­nie­waż za­wsze prze­strze­gam mojej za­sa­dy – znów ten przy­ja­ciel­ski uśmiech – to wła­śnie o tym za­mie­rzam z panem roz­ma­wiać.

– Dla­cze­go pan? No­mi­na­cje leżą w kom­pe­ten­cji do­wód­cy Fa­lan­gi. Czy to nie on…

– Oczy­wi­ście, że on! Stary dobry Ric­car­do, oczy­wi­ście. To on wy­zna­cza no­mi­na­cje! A ja po pro­stu z nim roz­ma­wiam. – Schrey­er macha ręką. – Jest pan teraz prawą ręką do­wód­cy dru­ży­ny. Tak? Jest pan re­ko­men­do­wa­ny do awan­su na do­wód­cę bry­ga­dy.

– Dzie­sięć dru­żyn? Pod moim do­wódz­twem? Re­ko­men­do­wa­ny przez kogo?

Krew po­mie­sza­na z te­qu­ilą ude­rza mi do głowy. To awans o dwa stop­nie. Pro­stu­ję plecy. O mało co nie prze­le­cia­łem jego żony i nie obi­łem mu mordy. Cu­dow­nie.

– Jest pan re­ko­men­do­wa­ny – kiwa głową pan Schrey­er. – Co pan sądzi?

Do­wo­dzić bry­ga­dą to zna­czy skoń­czyć z oso­bi­stym dep­ta­niem bu­cio­ra­mi ludz­kich losów. Do­wo­dzić bry­ga­dą to zna­czy wy­do­stać się z mojej nik­czem­nej klit­ki i prze­nieść do prze­stron­niej­sze­go lokum… Nie mam zie­lo­ne­go po­ję­cia, kto mógł mnie re­ko­men­do­wać.

– Sądzę, że na to nie za­słu­ży­łem – słowa przy­cho­dzą mi z tru­dem.

– Sądzi pan, że za­słu­żył pan na to już dawno temu – mówi pan Schrey­er. – Jesz­cze te­qu­ili? Wy­glą­da pan na nieco roz­ko­ja­rzo­ne­go.

– Mam wra­że­nie, że ktoś za­mie­rza mi wci­snąć do­ży­wot­ni kre­dyt – kręcę na­brzmia­łą głową.

– A pan kre­dy­tów nie lubi – pod­chwy­tu­je Schrey­er. – Tak jest na­pi­sa­ne w pań­skiej kar­to­te­ce. Ale to nie kre­dyt, pro­szę się nie przej­mo­wać. Płaci się z góry.

– Nie wy­obra­żam sobie, jak mógł­bym się panu wy­pła­cić.

– Mnie? Pań­ski dług nie do­ty­czy ja­kie­goś tam se­na­to­ra. To dług wobec spo­łe­czeń­stwa. Wobec Eu­ro­py”

Ta wizyta nie pozostanie bez konsekwencji dla nikogo. Falanga jest jak policja polityczna znana w historii niejednokrotnie. A sytuacje ekstremalne czasami otwierają oczy najbardziej zatwardziałym jednostkom.

Prezentowane wyżej  cytaty są fragmentami powieści „Futu.re”, dostepnymi na stronie http://futu.re/#pl/reader/1. Zajrzyjcie tam koniecznie, bo FUTU.RE to również szeroko zakrojony projekt multimedialny. Tytuł książki jest jednocześnie adresem internetowym,gdzie można obejrzeć grafiki Siergieja Kirckiego i posłuchać muzyki Nikołaja Krywina. Ilustracje Kirckiego towarzyszą też książce i budują mroczny, futurystyczny pejzaż książki i świata przyszłości. Jak wyglądają monumentalne wieżowce, jak apartamenty wybranych – można sobie wyobrazić, można tez spojrzeć na ilustracje Kirckiego. Na nich również zobaczymy przerażające postacie Nieśmiertelnych, którzy na czas wykonywania wyroków, zakładają na twarz antyczne maski. I zobaczymy świat pełen ludzi, a każdy z nich samotny, opuszczony…

Dodam też, że autor  „Futu.re” będzie  gościem XV Międzynarodowego Festiwalu Fantastyki Pyrkon w Poznaniu, weźmie udział w panelach dyskusyjnych a będzie można go spotkać na stoisku Wydawnictwa Insignis w sobotę 25 kwietnia.

Wydaje się, że to wszystko, co daje nam w swej powieści Glukhovsky, to już  było w mniejszym lub większym stopniu w literaturze i filmie. Wystarczy przypomnieć „Metropolis”, „Łowcę Androidów”, „Nieśmiertelnego”, „Wyścig z czasem” czy książkę „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” Drew’a Magary’a. Należy pamiętać, że w przypadku Science Fiction pod płaszczem pokazania przyszłości zawsze mamy do czynienia z analizą współczesności. Tak też jest w przypadku „Futu.re”. To przede wszystkim krytyka wszelkiej utopii, wszelkich form rządów opartych na elitach i podporządkowaniu mas. Ale przede wszystkim to gorzka analiza istoty człowieczeństwa. Niezależnie jak dużo człowiek osiągnie i jak bardzo może to poprawić funkcjonowanie całego świata, zawsze będzie istniał podział na lepszych i gorszych. Zawsze w człowieku będą budziły się demony a ciemna strona ludzkiej natury weźmie górę, gdy trzeba walczyć o przetrwanie. Człowiek dążąc do doskonałości niszczy, burzy dotychczasowe osiągnięcia, niezależnie od ich wartości. Cena, którą przychodzi zapłacić za osiągnięcie tych „wyższych celów” czy „wyższego stopnia doskonałości” jest ogromna.

„Futu.re” to mroczna, gęsta, klaustrofobiczna przypowieść o świecie, do którego człowiek dąży, ale czy naprawdę warto?

To nie dla nas czas

To nie dla nas miejsce

Co to za rzecz, co buduje nasze sny,

ale wciąż nam się wymykają

Kto chciałby żyć wiecznie?

UWAGA !!! O prezentowanych tu książkach usłyszycie tez w audycji „Etażerka w eterze” na http://www.radioplock.eu w środę 8 kwietnia po 18.00 !!! Będą też fragmenty książki „Futu.re” w interpretacji Krzysztofa Banaszyka i KONKURS, w którym do wygrania obydwa tytuły.

************************************************************************************************************************************************

 „Łzy Diabła” Magdalena Kozak, Wydawnictwo Insignis, 2015

108

Magdalena Kozak jest lekarką, żołnierką i pisarką– oficerem Wojska Polskiego, uczestniczką misji wojskowych w Afganistanie, lekarką specjalizującą się w medycynie ratunkowej a także popularną pisarką science fiction – autorką m.in. bestsellerowej trylogii „Nocarz”, „Renegat”, „Nikt” . Na półki polskich księgarń trafiła właśnie jej długo wyczekiwana powieść: „Łzy Diabła”. Opowieść o Afganistanie, miejscu na ziemi, gdzie zderzają się dwie cywilizacje, a w którym Magdalena Kozak była kilkakrotnie, a które przeniosła w swej powieści SF na Planetę Dżahan, gdzieś w odległej galaktyce. Zamieszkała przez rozwiniętą cywilizację, której nieobcy jest honor, prawo, wierzenia, wojny. Brak jej tylko zaawansowanej technologii. Ale tę dostarczają na Dżahan Obcy z planety Ziemia. Ci, wykorzystując nowo odkryte możliwości podróży międzygwiezdnych, przywożą tu swój sprzęt, pokazują nowe zdobycze cywilizacji. Ale nie za darmo. Dżahan to miejsce dobre do „zawładnięcia”, „uzależnienia”, bo i sami Ziemianie są uzależnieni od narkotyku, który powoduje… szczęście.  Ludzie nie chorują, nie ma wojen. Są szczęśliwi a zapewnia im to … narkotyk. Do produkcji narkotyku, zwanego Łzami Diabła , potrzebny jest czars – zboże, które uprawiane jest na Dżahanie. W zamian za czars Ziemianie dostarczają na Dżahan m.in. najnowocześniejszy sprzęt wojskowy.

Głównymi bohaterami powieści są: Izzat, syn króla Farji i pastuch Znajda. Wokół ich postaci toczą się dwa główne wątki książki.

Izaat ma do wykonania bardzo ważne zadanie. Z polecenia ojca, Króla Farji – Sakawata Szamara, książę wyrusza na wyprawę wojenną, by wytyczyć strategiczny szlak do transportu czarsu.  To jest jego inicjacja jako mężczyzny – przeprowadzić wyprawę militarną przeciwko nieposłusznym góralskim plemionom, i tam przez góry przetrzeć szlak do transportu czarsu.

Znajda, pastuch, człowiek bez przeszłości, bo jej nie pamięta. Magdalena Kozak w wywiadzie dla rmf24.pl tak opisała tę postać :  „pastuszek, młody człowiek znaleziony przez chłopów gdzieś tam pokiereszowany, potrzaskany, nagi w rozlewiskach rzeki, który na początku przygarnięty przez nich, podleczony, służył za parobka. Ale potem gospodarz tak czuł się niepewnie, mając jakiegoś znajdę w domu, więc na wszelki wypadek wysłał go do rebeliantów, niech im tam usługuje. Wśród tych rebeliantach zrobił dosyć zawrotną karierę. Najpierw staje się jednym z nich, pnie się po szczeblach ruchu oporu. Historię oglądamy z dwóch stron. Z jednej strony wojska królewicza gdzieś tam wylatują w powietrze na bombie samoróbce, a z drugiej strony widzimy młodocianego terrorystę, który te bomby produkuje i podkłada”.

Okoliczności, niezwykłe, jak na dobra literaturę SF przystało, sprawią, że Znajda z prostego pastucha stanie się Mścicielem z Pól– owianym  ludową legendą groźnym  partyzantem walczącym  z królewskimi wojskami. Obaj będą mieli okazję, by poznać niejedna tajemnicę, rozgryźć swoją przeszłość, może odkryć tożsamość. Bo pojawi się jeszcze trzecia postać, bardzo ważna dla dwóch wcześniejszych … To skazaniec, od lat przebywający w celi, postać skrywająca niejedną tajemnicę…

Łzy Diabła to opowieść o honorze, żołnierskim etosie, niezłomności i miłości. To pasjonująca historia walki o własną tożsamość: w wypadku Izzata potrzebną, by ocalić Farję i przejąć po ojcu tron; w wypadku Znajdy dawno i zdawałoby się bezpowrotnie utraconą.

Łzy Diabła to Afganistan Magdaleny Kozak i jej doświadczenia nabyte podczas misji wojskowych w tym kraju, przeniesione do odległego fantastycznego świata i podane w formie pasjonującej epickiej historii. W konwencji fantastyki Magdalena Kozak opowiada o realnej wojnie, która toczy się gdzieś na odległej DLA NAS, planecie, jaką jest Afganistan a ludzie Zachodu, którzy jeżdżą tam na misję pokojowe, to Obcy, którzy przywożą swoje świecidełka, cudeńka techniki i kulturę. Zresztą, jak mówi Magdalena Kozak we wspomnianym wywiadzie (http://www.rmf24.pl/kultura/news-lzy-diabla-czyli-narkotyk-dla-ludzkosci,nId,1705346#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

„ znakomita część tej książki urodziła się w zamyśle, na misjach. To jest praca zbiorowa, bo to nie tylko jest moja książka, ale i żołnierzy kolegów, do których chadzałam wieczorami i stawiałam im zadania: słuchajcie chłopaki, jest temat, że trzeba odbić więźnia z bazy i teraz mi wymyślajcie, jak to trzeba zrobić. Ale na misjach nie dało się tego pisać, do tego potrzeba skupienia, wyłączenia się z otoczenia, a to by było niebezpieczne. Natomiast w kraju pojechałam do sanatorium po misyjnego do Lądka Zdroju na 2 tygodnie i przez te 2 tygodnie siedziałam i 12-14 godzin dziennie. Klepałam, klepałam, klepałam aż wreszcie wklepałam”.

Realia Bliskiego Wschodu są podobne do tych, które zostały przedstawione w powieści.

„Chciałam troszeczkę być może zaprosić do świata podobnego do współczesnego Afganistanu, bo chciałam opowiedzieć historię podobną do tych historii wojennych, które sama przeżyłam. W związku z tym z jednej strony świat, gdzie mamy domki lepione z gliny i słomy i mężczyzn na osiołkach, a z drugiej strony wszelkie zdobycze cywilizacji i wygody współczesności. Ja się nie za dobrze czuję w realiach literaturze faktu, chciałam przede wszystkim opowiedzieć o emocjach, które towarzyszą człowiekowi na misji, nie chciałam reportażu z Afganistanu. Ja chciałam po prostu opowiedzieć ciekawą, atrakcyjną, barwną historię, dzięki której czytelnik będzie się mógł tak troszeczkę poczuć, jak tam na misji. To nie jest literatura naukowa, to nie jest reportaż, to nie jest korespondencja wojenna.

Mój pomysł polega na tym, żeby odzwierciedlić realia ziemskie. Polega na tym, że ludzkość dotarła na jakąś planetę gdzieś daleko, daleko, daleko w kosmosie i tam zaczęliśmy prowadzić z nimi wymianę handlową. Opowieść jest z punktu widzenia tamtejszych mieszkańców, właśnie Farian i my od nich kupujemy czars, to zboże, z którego produkujemy narkotyk, takie tytułowe Łzy Diabła, które powodują, że ludzie na świecie są szczęśliwi. Nie chorują, nie mają wojen, w ogóle idylla totalna na tej wojnie. W zamyśle to właśnie niby Diabeł miał płakać, utraciwszy całkowicie kontrolę nad ludzkością. W zamian za zboże sprzedajemy im to, co chcą kupić. Najczęściej to będzie również nowoczesny sprzęt wojenny.

O książce Magdalena Kozak mówi tu :

https://www.youtube.com/watch?v=ktAfcWN3mbc

Przypominam, że o prezentowanych tu książkach usłyszycie tez w audycji „Etażerka w eterze” na http://www.radioplock.eu w środę 8 kwietnia po 18.00 !!! Będą też fragmenty książki „Futu.re” w interpretacji Krzysztofa Banaszyka i KONKURS, w którym do wygrania obydwa tytuły.

Reklamy